Jesteśmy doświadczonym ekspertem, niezależnym producentem i kompetentnym Doradcą. Dowiedz się więcej o nas - naszej historii, strategii zrównoważonego rozwoju oraz wartościach, na których się opieramy.

Chcesz dowiedzieć się więcej o naszej ofercie? Porozmawiać z naszym Przedstawicielem? Poznać możliwości nawiązania współpracy? Zapraszamy do kontaktu.

Mamy wiedzę, praktyczne doświadczenie oraz możliwości tworzące nasze unikalne know-how. Doradzamy naszym Klientom w zakresie aranżacji przestrzeni, dobierając efektywne rozwiązania i produkty. Poznaj wyzwania współczesnych biur i dowiedz się, jak wspólnie możemy na nie odpowiedzieć.

Każdy dobry projekt zaczyna się od pomysłu. Inspirujemy, dzielimy się wiedzą naszych ekspertów i pomagamy odnaleźć najlepsze rozwiązania. Poznaj nasze badania, artykuły i opinie.

Bal, którego nie może zabraknąć

Jeśli przez pierwsze pół roku dzieci żyją wspomnieniami z noworocznego balu, a przez drugie pół czekają na niego jak na Gwiazdkę, to znaczy, że impreza zapoczątkowana w styczniu 2000 r. przez Nowy Styl zajmuje w ich życiu wyjątkowe miejsce. Szczególnie znaczenie ma także dla jej organizatorów, którzy od ponad 20 lat udowadniają, że wielki biznes można prowadzić z jeszcze większym sercem.

Lepszego początku 2000 roku Zofia Szarek, dyrektorka Domu Dziecka w Długim, nie mogła sobie wymarzyć. 1 stycznia wyemitowano specjalny odcinek „Familiady”, z którego wygraną przeznaczono na pomoc placówce. Dzień później wychowankowie ośrodka wzięli udział w Balu Charytatywnym w Krośnie. Imprezę zorganizował Nowy Styl – rozwijająca się prężnie firma, założona przez pochodzących z regionu braci Adama i Jerzego Krzanowskich. W ramach noworocznego prezentu placówka otrzymało od nich prawie 4,5 tys. zł oraz 6 rowerów. Zofia Szarek wraz z wychowankami nie posiadali się z radości. O ile jednak teleturniej był jednorazowym uśmiechem losu, tak bracia Krzanowscy zapisywali dopiero pierwszą stronicę na kartach historii balu, któremu stuknęło właśnie dwadzieścia lat.

Zamiast firmowego sylwestra

W grudniu ubiegłego roku Jerzy Krzanowski otrzymał list, w którym podopieczni Środowiskowego Domu Samopomocy w Przemyślu nazwali go „najbliższym współpracownikiem św. Mikołaja”. Autorzy opowiedzieli w nim o swoim największym marzeniu: samodzielności.

None

– Jesteśmy dorośli i chcemy decydować o sprawach nas dotyczących. Chcemy podejmować zatrudnienie i chodzić na randki. Chcemy dotykać wszystkich sfer życia, jakie dostępne są naszym pełnosprawnym koleżankom i kolegom. Bardzo kochamy naszych rodziców i opiekunów, ale chcielibyśmy mieszkać sami, pod niewielkim nadzorem instruktorów i asystentów – napisali, prosząc o prezent w ramach jubileuszowej edycji Noworocznego Balu Charytatywnego. Mieli nadzieję, że upominek pomoże im wyposażyć mieszkania treningowe, w których stawiać będą pierwsze kroki ku niezależności.

Za każdym razem, gdy Jerzy Krzanowski czyta takie listy, utwierdza się w przekonaniu, jak dobrą decyzją było zastąpienie firmowego sylwestra balem charytatywnym. – Przez kilka pierwszych lat działalności sylwester był naszą tradycją. Spotykaliśmy się wspólnie z pracownikami, aby pożegnać mijający i przywitać Nowy Rok. To był bardzo fajny zwyczaj – wspomina. - Ale z czasem rozrośliśmy się tak bardzo, że na Sali Marmurowej na krytym basenie w Krośnie, gdzie się bawiliśmy, zaczęło brakować dla wszystkich miejsca. W sylwestra 1998 roku spróbowaliśmy rozdzielić imprezę na dwie sale. Skończyło się jednak na niepotrzebnej dyskusji, dlaczego jednego posadzono tu, a drugiego tam. Stwierdziliśmy wtedy, że skoro i tak nie możemy już dłużej razem świętować, to zamiast tego zrobimy prezent potrzebującym dzieciakom i urządzimy im noworoczną zabawę.

Wyszliśmy z cienia

Na pierwszy bal firma zaprosiła wychowanków kilku domów dziecka z regionu, łącznie około 150 osób. Od pierwszej minuty imprezy niespodzianka goniła niespodziankę: stoły uginały się od serwowanych w dowolnych ilościach przekąsek, owoców i deserów, na scenie zaśpiewała autorka szlagierowych piosenek dla dzieci Majka Jeżowska, a uczestnicy otrzymali w prezencie paczki. – Przecieraliśmy oczy ze zdumieniaRenata Machnik, relacjonująca tamto wydarzenie dziennikarka Radia Rzeszów, wciąż ma przed oczyma obrazy dzieci, które z wrażenia nie były w stanie wydusić z siebie ani słowa. – Ich zaniemówienie było bardzo wymowne. 20 lat temu to był absolutny ewenement. Żadna z firm nie robiła czegoś takiego, a na pewno nie w takiej skali, dla tylu osób jednocześnie.

Na koniec imprezy św. Mikołaj rozdał każdej placówce upominki – żadne przypadkowe prezenty, ale rzeczy, o które same wcześniej poprosiły. Na liście życzeń dominowały komputery, telewizory, radiomagnetofony oraz sprzęt sportowy i turystyczny. Dwie dekady temu uchodziło to za luksus, na który właściwie żaden dom dziecka nie mógł sobie pozwolić. – Podstawowy byt zapewniało placówkom państwo, ale środków zawsze brakowało, dlatego wiele z nich rezygnowało z rzeczy, które nie decydowały o ich być albo nie być. Zakupy notorycznie odkładano na później, a z zaoszczędzonych środków pokrywano najpilniejsze wydatki. W rezultacie owo „na później” nigdy nie nadchodziło. Chcieliśmy to zmienić, dać dzieciakom coś, co poprawi jakość ich życia i wywoła uśmiech na twarzach – tłumaczy Jerzy Krzanowski.

W szczególnie trudnej sytuacji były wówczas rodzinne domy dziecka, takie jak placówka Anny Guzik w Głowience czy Józefa Hałki w Haczowie. – Praktycznie nikt nie zwracał na nas uwagi – mówią wprost. – Dużym domom mimo wszystko łatwiej było zdobywać dofinansowanie, np. od sponsorów. Były bardziej znane, bo miały pod opieką kilkudziesięciu wychowanków. U nas przebywało zazwyczaj kilkoro dzieci, mieszkających razem z naszymi własnymi pociechami, niknęliśmy więc w cieniu większych placówek. W czasie pierwszego balu zaczęliśmy z tego cienia wychodzić, bo impreza zwróciła na nas uwagę, pokazała, że jesteśmy, mamy swoje problemy oraz potrzeby. To było równie cenne, jak pomoc, którą wówczas otrzymaliśmy.

Nie mogły się sobą nacieszyć

Sprzęt AGD w kuchni, komputery w pracowni informatycznej, urządzenia do ćwiczeń na siłowni czy kompletnie wyposażony plac zabaw – Elżbieta Urban-Janusz, dyrektorka Domu Dziecka w Żyznowie, jednym tchem wylicza sprzęty, które otrzymała lub zakupiła dzięki 20 edycjom imprezy. – Naprawdę sporo się tego uzbierało – kiwa głową z uznaniem. Wraz z wychowankami przyjeżdża na bal od samego początku. W tym roku Żyznów zameldował się niemal w komplecie – 19 osób, w wieku od 2 do 19 lat. Kilkoro dzieci zachorowało i niestety musiały zostać. – Nie mogli tego przeżałować, bo bal to coś w rodzaju święta, ale pozostałe dzieciaki obiecały, że przywiozą im na pocieszenie jakieś smakołyki – opowiada, próbując objąć wzrokiem ogromną przestrzeń krośnieńskiej hali sportowej, na którą w 2004 roku przeniesiono wydarzenie. Przy 450 dzieciach sala na basenie dosłownie pękała w szwach, jak dawniej, podczas firmowego sylwestra. Dzisiaj, w sobotę 11 stycznia 2020 roku, jest tu ponad 1100 osób z około 40 podkarpackich placówek. Choć bal oficjalnie rozpoczął się o godz. 15, pierwsze grupy zapukały do bram hali już przed 14. Potem z niecierpliwością zerkały w kierunku drzwi, wyczekując, aż pojawią się w nich znajome twarze. Dalej następowały serdeczne powitania oraz wspólna zabawa – gry, konkursy i tańce. – Tak jest od zawsze – komentuje dyrektorka.  Bal się niesamowicie rozrósł, ale energia jest taka, jak na samym początku.

Szefowa żyznowskiego Domu Dziecka najbardziej ceni imprezę za jej stałość – jest pewna kolejnej edycji, a wraz z nią także prezentu, który otrzyma placówka. To z kolei pomaga w zaplanowaniu budżetu. Zaś od strony ludzkiej niezmiennie czeka na spotkania z kolegami po fachu: – Wiele osób widuję raz do roku, właśnie na balu. Dzieci są oczywiście w takiej samej sytuacji, zaprzyjaźniają się w czasie zabawy, a potem czekają cały rok, aby ponownie się spotkać. I to dzisiaj, gdy można utrzymywać kontakt przez telefon czy Internet. Kilkanaście lat temu nie było takiej możliwości, więc podczas balu dosłownie nie mogły się sobą nacieszyć.

None

Potajemnie, tylnym wejściem

Świat bajek i cyrku, tańce i sport, kowboje i Indianie – czego tu jeszcze nie było? Za każdym razem imprezie towarzyszyła inna tematyka. Ku wielkiej uciesze dzieci na balu pojawiali się m.in. znani z telewizji artyści. W legendy obrósł rok 2007, gdy na parkiecie krośnieńskiej hali wystąpili goście z bijącego wówczas rekordy popularności programu „Taniec z gwiazdami”. Pracujący przy organizacji wydarzenia od 20 lat Krzysztof Duliński doskonale pamięta tamten dzień: – Bal odbywał się oficjalnie pod hasłem tańca, ale nikt poza mną i szefową agencji artystycznej nie wiedział o przyjeździe tancerzy z programu. A udało się nam sprowadzić do Krosna Roberta Kochanka z Anetą Piotrowską oraz Stefano Terrazzino z Ewą Szabatin. Wprowadziliśmy ich na halę potajemnie, tylnym wejściem. Po pokazach tanecznych przygotowanych przez dzieci, ogłosiliśmy, że mamy specjalnych gości: światła przygasły, a pojedynczy reflektor oświetlił wyjście z salki za sceną. Zapadła cisza i wszyscy w napięciu oczekiwali, któż to się pojawi w drzwiach. Gdy na parkiet wyszli tancerze, rozległa się wrzawa. Gwiazdy zatańczyły kilka kawałków, a następnie poprowadziły naukę tańca i pozowały do zdjęć. Zachwytom nie było końca.

Macie szansę pojechać na olimpiadę!

Z biegiem lat impreza zaczęła odgrywać dodatkową rolę: edukować dorastających z każdą edycją wychowanków. W lekką konwencję balu wplatano elementy uczulające młodych ludzi chociażby na kwestie ekologii czy tolerancji. Doskonale sprawdził się także temat „Świata pieniądza” (2017 r.), gdy dzieci i młodzież w luźnej atmosferze poznawały zagadnienia ekonomiczne – temat niełatwy, ale stanowiący przecież podstawę ich dorosłego życia. Firma sięgnęła po niego celowo. Od kilku lat stara się w przystępny sposób opowiadać dzieciom o finansach i biznesie, co ma je przygotować do rozsądnego gospodarowania w przyszłości własnym budżetem i uchronić przed padnięciem ofiarą finansowych kruczków lub manipulacji.

W tym roku, w przeddzień igrzysk w Tokio, zaproszono z kolei uczestników na wielki przedolimpijski trening. Pomogli w nim znakomici sportowcy, m.in. paraolimpijczyk Rafał Wilk oraz reprezentant Polski w ampfutbolu Mateusz Ślusarczyk, czym kolejny raz zwrócono uwagę na potrzebę przełamywania barier. Szczególne emocje wywołało pozdrowienie nagrane przez Roberta Lewandowskiego – najlepszego polskiego piłkarza i gwiazdę Bayernu Monachium. „Myślę, że są wśród Was osoby, który mają szanse pojechać kiedyś na olimpiadę. Musicie tylko mocno w to wierzyć i wytrwale pracować. A gdy przydarzy Wam się słabszy dzień, w żadnym wypadku nie rezygnujcie! Każdy ma takie dni, ja również” – zagrzewał do treningu mistrz. Po jego słowach rozległa się burza oklasków, a z niejednych oczu popłynęły łzy. Osobiste przesłanie Roberta Lewandowskiego z pewnością należało do największych niespodzianek w historii balu.

None
None
None

Całe mnóstwo wzruszeń

Chwilę przed tym, jak na ekranie pojawił się piłkarz Bayernu, ze sceny rozległy się gromkie rymowanki. Kolejne placówki wchodziły na podest, aby zaprezentować swój doping – kulturalny, w duchu fair play. Najlepsze nagradzono. – Zaangażowanie to ważny aspekt imprezy, który z jednej strony zwraca uwagę dzieci na ważkie tematy, a z drugiej uczy że nie ma nic za darmo, że coś trzeba od siebie dać – uważa Renata Machnik. – Miło obserwować, jak uczestnicy angażują się w program: biorą udział w konkursach wiedzy, przygotowują występy czy prace plastyczne. Niektóre z nich naprawdę wzruszają, bo widać, ile wysiłku i serca w nie włożyli.

Wzruszających momentów było zresztą w historii balu całe mnóstwo. Z powodu scen rozgrywających się najpierw na Sali Marmurowej, a następnie w hali sportowej, Krzysztofowi Dulińskiemu głos łamał się wielokrotnie. Szczególne zapamiętał pierwszą wspólną zabawę dzieci pełno- i niepełnosprawnych. Przed balem istniała obawa, czy grupy nie zaczną się od siebie izolować. Okazało się, że wręcz przeciwnie – jeśli wcześniej istniał między nimi jakikolwiek mur, wzajemna serdeczność i otwartość powaliły go z wielkim hukiem.

Jak na wigilię

Dzięki takim chwilom bal zagwarantował sobie w życiu Krzysztofa Dulińskiego status równie ważny jak urodziny czy rocznica ślubu. – Jego organizacja daje mi poczucie zrobienia czegoś dobrego, pożytecznego – tłumaczy bez zbędnych górnolotności. – A uśmiech dzieciaków na balu i opowieści opiekunów, że przez pół roku ich podopieczni wspominają imprezę, a przez drugie pół pytają, czy będzie kolejna, to najlepsza nagroda za wysiłek.

– No właśnie, za rok o tej samej porze będzie kolejny bal, prawda? – pyta lub raczej szuka potwierdzenia Elżbieta Urban-Janusz. – Bo nie wyobrażam sobie, żeby go zabrakło. Albo żebyśmy na niego nie dotarli. A przez te 20 lat różnie bywało: psuł się nam autobus w trasie, drogi były zasypane i tak śliskie, że na zakrętach piszczeliśmy ze strachu, ale zawsze docieraliśmy do Krosna. Bo co byśmy dzieciom powiedzieli? One tak bardzo czekają na ten dzień…

– Tak bardzo jak na wigilięEdyta, która uczestniczyła niegdyś w balu jako nastolatka, od razu znajduje odpowiednie porównanie. – Bo jeszcze tylko przed wigilią odpowiednio wcześniej nie jesz – rozumiesz, z emocji i żeby zrobić sobie miejsce w brzuchu na te wszystkie pyszności. A przed balem nie jedliśmy chyba nawet dłużej niż przed wigilią.

Wspólnie możemy spełnić więcej marzeń

W grudniu 2000 roku Jerzy Krzanowski rozmawiał z dziennikarzami o zbliżającej się drugiej edycji balu. Liczba dzieci, które miały się na nim pojawić, wzrosła o prawie sto, bo wieści o imprezie i pomocy udzielanej przez firmę rozniosły się po regionie lotem błyskawicy. „Domy dziecka potrzebują dosłownie wszystkiego, od sprzętu radiowo-telewizyjnego, poprzez komputery i sprzęt sportowo-turystyczny, aż po meble i wykładziny. Każdy może wywołać uśmiech na twarzach dziecka. Wspólnie możemy spełnić więcej marzeń” – zachęcał miejscowych przedsiębiorców do włączenia się w pomoc. Dzisiaj wciąż powtarza tamten apel, bo choć placówki są obecnie lepiej wyposażone, mało którą stać na przykład na zorganizowanie wypoczynku dla dzieci lub pomoc uzdolnionym wychowankom, chcącym dostać się na studia. Marzeń do spełnienia nadal jest więc sporo.

Pliki Cookies

Chcemy, aby korzystanie z naszego Serwisu było dla Ciebie komfortowe. W tym celu staramy się dopasować wyświetlane treści do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu przez Nowy Styl sp. z o.o. (Administratora) oraz naszych zaufanych partnerów informacji mogących stanowić dane osobowe, w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych. Przez dalsze korzystanie z naszego Serwisu, bez zmian ustawień w zakresie prywatności, akceptujesz zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz korzystanie z informacji w nim zapisanych. Pamiętaj, że zawsze możesz wyłączyć możliwość zapisywania plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki oraz uzyskać dodatkowe informacje o zasadach przetwarzania Twoich danych osobowych oraz przysługujących Ci prawach w naszej Polityce Prywatności.

Akceptuję i przechodzę do strony

Witaj

Wygląda na to, że jesteś w Polsce. Nasza oferta różni się między krajami, więc jeśli chcesz poznać produkty dostępne w innym kraju, przełącz się na odpowiednią wersję strony:

Niestety, ze względu na ograniczenia techniczne, ta strona nie jest dostępna w Twojej przeglądarce.

W celu obejrzenia strony radzimy skorzystać z:

Idź do góry